Często określa się życie jako taką swoistą wędrówkę po górach. Raz pod górkę, raz z górki. Szczyty to sukcesy, doliny upadki itd. Ingi życie to pewnie takie Himalaje, gdzie wspinanie się jest dla niej o wiele trudniejsze niż dla innych, a szczyty jakby wyższe, z tym upragnionym Everestem, którym pewnie można byłoby nazwać jej przyszły pierwszy krok.
Życie Ingi to chodzenie po górach również w dosłownym tego słowa znaczeniu. Rodzice od wielu lat uwielbiali górskie wędrówki, podobnie jak i brat. Dlatego postanowiliśmy, że póki damy radę, niepełnosprawność Ingi nie będzie ograniczała pasji naszej rodziny. Dlatego zawsze, gdy wybieramy się na jakiś wakacyjny wyjazd, zabieramy nosidełko i gdy tylko nadarzy się okazja, zabieramy Inge na szlak.
Inga uwielbia te nasze górskie wycieczki. Często jest „znakową”, czyli odpowiada z nawigowanie szukając oznaczeń szlaku. Siedząc u taty lub u mamy na plecach cały czas śpiewa, gada, pyta, przytula się, ogląda i podziwia widoki. To dla nas najsłodsza nagroda za trud wspinaczki z ciężkim bagażem. A dla Ingi, mamy nadzieję, że będą to niezapomniane wspomnienia, które zatrzyma w pamięci na całe życie.
Powoli kończy się zbiórka z okazji maratonu, który tata Ingi pobiegł dla Ingi po… górach. Kto chciałby wesprzeć walkę Ingi z chorobą może odwiedzić stronę zbiórkową:
Dziękujemy!!!